czwartek, stycznia 05, 2012

The (real) Caribbean

Morze Karaibskie. Zawsze chciałam tam dotrzeć. Może z sympatii do piratów. Nie tych prawdziwych, rzecz jasna. Tych z legendy. Tych romantycznych. Oczywiście żadna Czarna Perła na horyzoncie się nie pojawiła i Jack Sparrow też nie, ale zapamiętam na zawsze skoroświt w Bahia de Cochinos, gdy siedziałam na plaży i czekałam na wschód słońca. I czekałam, i czekałam... I zrobiło się jasno. Trochę się rozczarowałam, bo słońca nadal nie było, zatem poszłam wymienić obiektyw na krótszy i wróciłam zrealizować pomysł z palmą na tle morza. A wtedy słońce skorzystało z mojej krótkiej nieobecności i postanowiło pojawić się nad horyzontem. Prawie się spóźniłam :)







Połów 7.12.2011

poniedziałek, stycznia 02, 2012

Dzieciaki w cywilu












Hm... Na zdjęciach są prawie sami chłopcy. Nie wiem, co po szkole robią dziewczynki. Bo chłopaki - jak widać - piłka nożna, baseball (sport narodowy), latawce... I najmłodsi - słodkie maluchy :) Chociaż kilka zdjęć dziewczynkom po szkole też zrobiłam...
PS. Pierwsze zdjęcie, z tych powyżej, to lekcja WF-u, ale są bez mundurków ;)




Połów między 28.11 a 12.12.2011

Dzieciaki w mundurkach







Do szkoły wszyscy chodzą w mundurkach. Kolory mundurków zależą od etapu edukacji. Najmłodsi mają bordowe, później są musztardowe, następnie granatowe, i na koniec brązowe. Zastanawiam się, czy brązowych nie wdziewają studenci...
Połów między 28.11 a 12.12.2011

czwartek, grudnia 29, 2011

Ścieżka ryżu





Jechaliśmy na południe, gdy naszym oczom ukazał się dziwny dla Europejczyka widok. Mianowicie wzdłuż drogi było coś rozsypane, a co jakiś czas grupki ludzi zamiatały to coś i pakowały do worków. Okazało się, że tak na Kubie suszy się ryż. No fakt, sposób dobry - przez cały dzień asfalt się nagrzewa... Ale hm... Nigdy już nie ugotuję ryżu, zanim go dobrze nie wypłuczę ;)




I jeszcze kilka portrecików "ryżowych" panów :)
Połów 6.12.2011

poniedziałek, grudnia 19, 2011

Ptaszków kilka





 Do tematu powrócę, bo jeszcze kilka ptaków złapałam, tylko jeszcze do nich nie dotarłam. Tymczasem urubu (ptaszor spotykany wszędzie; wstępnie zakwalifikowaliśmy go do kondorów, następnie do sępów, a po powrocie do dom i konsultacji z wujkiem Googlem znów do kondorów), pelikany czyli pterodaktyle  (zdałam się na autofocusa i dziad zawiódł, stąd wybaczcie nieostrości) oraz koliberek :) Słodziutkie ptaszę, tylko trudno go uchwycić, bo porusza się z prędkością światła ;)
Połów 30.11 i 3.12.2011

niedziela, grudnia 18, 2011

Ze szkoły boksu








Akurat stamtąd niefajne wspomnienia mi zostały. Pan trener zdecydowanie nas przekręcił.
Połów 30.11.2011

sobota, grudnia 17, 2011

Fryderyk i George Sand


Dorota przed wyjazdem prosiła mnie o polskie akcenty z Kuby. Zatem Chopin na Plaza de San Francisco. W całej okazałości. Z pewnością nigdy w Hawanie nie był. Wizerunek ufundowany przez naszych. Piesek z własnej woli zapozował za free (no może Taida go trochę przychołubiła ;) Ochrzciliśmy go George Sand, jako że to suczka była :)
Połów 28.11.2011

Hawana - dzień pierwszy




Po wylądowaniu w Hawanie po prostu się zachłysnęłam. Kolory, ludzie, zapachy, trafik...  I nie koniecznie w tej kolejności. Homo europeicus nie jest do tego przyzwyczajony. Fotograficzna trauma. Mam wszystko, tylko bez sensu. Nie wiem, co wybrać...
Połów 28.11.2011

poniedziałek, listopada 21, 2011

Ludzie i ptaki


Z początku listopada. Łazienki. Pan trener z sową płomykówką. Wiem, poruszone. Ale mnie też ten widok poruszył. I nie mogłam sobie odmówić publikacji.
Połów 5.11.2011