środa, lipca 08, 2020

Żołna

W latach ubiegłych jeździłyśmy z Wiewiórkiem fotografować żołny. Same wyczaiłyśmy, gdzie można je namierzyć. I były tam. Tylko zawsze bardzo daleko. Poza zasięgiem obiektywu. Na nic się zdało czatowanie pod bezlitosnym słońcem. Oczywiście powstało kilka zdjęć bocianów, żab i krajobrazów.
Dzisiaj w tamto miejsce pojechałam przy okazji. Bo jak już byłam, to dlaczego nie wpaść, tym bardziej że gdyby nie pandemia, to i tak miałam żołny namierzać, tyko w Rumunii.
I udało się. Tym razem jestem usatysfakcjonowana.




Połów 8.07.2020

czwartek, czerwca 25, 2020

Zamiast

No cóż... Na początku lipca miałam być w Rumunii w delcie Dunaju. Jednakowoż dzięki pandemii nie udało się. Mam nadzieję, że co się odwlecze - mam to zaklepane na przyszły rok, jak dożyję. Nic to. W kraju też jest pięknie, wystarczy tylko wyjść z domu. A że firma przystąpiła do Tarczy, to mam mnóstwo wolnego czasu (i mogłoby tak pozostać, tylko kasy malutko) i realizuję się fotograficznie. Raz lepiej, raz gorzej. Na pierwszy ogień ptaki (oczywiście :)

















Połowy nad Jeziorkiem, w Łazienkach, nad Narwią i w Krzyżanowicach pod Wrocławiem. Ale nad Jeziorkiem najwięcej. I moja perełka jeziorkowa - zimorodek :)
Połów maj-czerwiec. 2020

sobota, maja 02, 2020

Gdy już można wyjść

To poszłam nad Jeziorko, bo najbliżej.
A tam nieoczekiwane spotkanie. Czapla siwa. Po raz pierwszy na Jeziorku widziałam :)





 
Połów 2.05.2020

wtorek, kwietnia 07, 2020

W czasie zarazy

Bez potrzeby z domu nie wychodzę, ale czasem muszę pójść do pracy. A potem wrócić. Wieczorem. Albo rankiem. Tylko rankiem stoję w kolejce do sklepu. W masce. A wieczorem, gdy wszystkie sklepy zamknięte, czasem jest pełnia księżyca. Zwłaszcza znamienna przed Wielkanocą.





 

I wtedy warto mieć ze sobą aparat :)
Połów 7.04.2020

niedziela, marca 01, 2020

Mój mały kucyk

Co krok spotykaliśmy koniki islandzkie. Mam wrażenie, że tak jak nasze koniki polskie, są hodowane bezstajniowo, czyli 365 dni w roku na wolnym powietrzu, niezależnie od warunków atmosferycznych. A warunki atmosferyczne były. 












Połów 25-28.02.2020

sobota, lutego 29, 2020

Powrót

Od dawna marzyłam o uwiecznieniu zorzy polarnej. Nadarzyła się okazja, kupiłam bilet i poleciałam. Wszyscy znajomi do Norwegii, a ja oczywiście gdzie indziej. Poniekąd błąd. Trza było do Tromsø, ale co się odwlecze... Przynajmniej prawdziwą zimę zobaczyłam, aczkolwiek po tych pięciu dniach mam jej serdecznie dość :) Przygody jak u Tomka Wilmowskiego (kto czyta, ten wie, kto zacz). A zorza pojawiła się dopiero po wywołaniu RAWów. Na oczy nie widziałam. Ale pierwsze koty za płoty. W przyszłym roku jadę do Tromsø, nie ma bata.



















 Połów 25-28.02.2010