środa, października 30, 2013

Przygoda z osiołkiem

Gdzieś na Węgrzech przy drodze z Tokaju w kierunku granicy ze Słowacją.
Właściwie to zatrzymaliśmy się, bo chcieliśmy uwiecznić "sawannę", czyli obumarły sad, ale po drugiej stronie szosy naszą uwagę zwróciły dwa kucyki pony i lama. Całkiem normalny europejski widok ;) A gdzieś na horyzoncie wypatrzyłam nawet osiołka.


Dla niego zmieniłam obiektyw, a on tymczasem zainteresował się grupą wariatów przy płocie i zaczął zmierzać w naszym kierunku.



Gdy dotarł do płotu Taida postanowiła poczęstować go jabłuszkiem.

 
Tylko osiołek nie bardzo wiedział, co z tym jabłkiem zrobić. Obracał je w pysku, aż w końcu mu z niego wypadło, a wtedy pojawił się pony i je zjadł. I tyle naszego poczęstunku. Co za łoś z tego osła ;)
Połów 15.09.2013

2 komentarze:

  1. Wiadomo przecież, że prawdziwy węgierski osioł je wyłącznie gulasz!!!

    OdpowiedzUsuń