sobota, lipca 24, 2010

Znalezione, nie kradzione

Szłam sobie na bazarek po owoce, aż tu patrzę, a na trawniku stoi sobie torba pełna wędlin i mięs wszelakich. Sama stoi. Bez właścicieli. Czyżby komuś zepsuła się lodówka? A dzieci w Afryce głodują... Druga ewentualność jest taka, że rodzina w popłochu wyruszała na grilla. I o najważniejszym zapomnieli. Oj, nie pojedzą sobie ;)
Połów dzisiejszy, 24.07.2010

1 komentarz:

  1. Ktoś sobie rzucił mięsem. Cóż, czasem trzeba...

    OdpowiedzUsuń