niedziela, grudnia 16, 2012

Iluminacje

Wyrwałam się spod przedświątecznego sprzątania na sobotni spacer szlakiem bożonarodzeniowych miejskich dekoracji. Pogoda dość dziwna - najpierw marznący deszcz, potem mokry śnieg, a na koniec odwilż. I tłumy ludzi. Ale opłacało się - kilka fajnych fot i kilka dziwnych spotkań (udokumentowanych - a jakże). Statyw tym razem się przydał, choć nadal twierdzę, że go nie lubię ;)















Bardzo trudny wybór.
I jeszcze jedna uwaga, zupełnie subiektywna - wszystko pięknie, bajkowo i prezentowo - tylko zastanawia mnie ten milka-fiolet na wszystkich podświetlonych budynkach...
Połów 15.12.2012

piątek, grudnia 14, 2012

Przy świecy

Miałam inne plany na dziś, ale wyszło jak wyszło i zostałam w domu.





Połów dzisiejszy 14.12.2012.
Nawet nie wiem, jakie tagi przyporządkować...

W dawnej fabryce









Zdjęcia z ubiegłotygodniowego pleneru. Zmarzliśmy okrutnie, ale dzielnie wytrzymaliśmy dwie godziny, po czym na rozgrzewkę udaliśmy się do AntraktCafe, gdzie raczyliśmy się wyśmienitym grzańcem i szarlotką :)



Ostatnie zdjęcie doskonale wyjaśnia, dlaczego tak zmarzliśmy - takie małe kaloryfery nie ogarnęły tak wielkiej przestrzeni ;)
Połów 9.12.2012

niedziela, grudnia 09, 2012

Przymroziło

Śnieg, mróz i piękna szadź na drzewach - wspaniałe tematy do zdjęć, jednakowoż zarobiona jestem. Dopiero pod koniec przyszłego tygodnia zdołam się wyrwać. Więc dziś tylko mrożone liście brzozy - trochę koloru w tej biało-szarej zimnej beznadziei ;)


Okazuje się, że nie tylko fotografia zatrzymuje chwile - ujemna temperatura też  ;)
Połów 9.12.2012

poniedziałek, grudnia 03, 2012

O rany! Pelikany!

Taka była moja reakcja na te olbrzymie ptaszyska nadciągające stadem prosto w naszym kierunku. A potem przemianowałam je na pterodaktyle :)






No bo czyż nie podobne? Takie ptaki bez podwozi ;)
Połów 30.11.2011

sobota, grudnia 01, 2012

Polowanie na księżyc

Wczoraj znów zasiadłam na balkonie w oczekiwaniu na księżyc. Drugi dzień pełni, chmury pędzące po nocnym niebie, więc ostrzyłam sobie zęby na dramatyczne obrazy. Tymczasem, zanim księżyc pojawił się nad sąsiednim budynkiem, wszystkie chmury poszły precz, a nasz satelita wystąpił w mgielnej czapce i tyle mojego fotografowania. Tylko katar złapałam.


Połów 30.11.2012

piątek, listopada 30, 2012

Nostalgia


W zeszłym roku o tej porze byłam na Kubie. A konkretnie w Cojimar, wiosce rybackiej, gdzie Hemingway napisał "Starego człowieka i morze".  Słońce, ocean, pelikany... Kiedyś tam wrócę :)
Połów 30.11.2011

Listopadowa pełnia

Zanim za oknem rozpętała się jesienna burza (regularna z błyskawicami i piorunami oraz zlewnym deszczem) i chmury całkowicie przesłoniły tarczę księżyca, zdążyłam zrobić kilka zdjęć. 








Połów 29.11.2012

sobota, listopada 24, 2012

Na Biebrzy

Z Warszawy wyruszyłyśmy o czwartej rano, więc na miejscu byłyśmy w okolicach wschodu słońca, tylko że wschód bez naszej wiedzy został odwołany... Powitał nas łoś - król biebrzańskich bagien, jednakowoż nie byłyśmy tam same - miłośnicy spinningu deptali nam po piętach i zwierz się spłoszył. Poźniej już żaden łoś się nie obajwił. Ale za to po drodze umykał nam lis, a myszołów ładnie zapozował, zanim odprowadził nas do końca Carskiej Drogi. Jak już kiedyś rzekłam - bagno wciąga - jeszcze tam wrócę. Może pogoda będzie łaskawsza :)










Wiewiórek, odrobinę rozczarowana niedoborem łosi (bo nawet te z zagrody przy leśniczówce Grzędy się nie pojawiły), powiedziała na dowidzenia, gdy opuszczałyśmy bagna: wszystkie łosie mają nas w nosie ;)
Połów 24.11.2012

poniedziałek, listopada 19, 2012

Z przewodnikiem, tym razem

popiersie Joanny Neybaur, zwanej "matką sierot"


nagrobek Anny Reginy Kilemann z Tengerów*

fragment imponującego grobowca piwowara Hermana Junga


w tle grobowiec Hermana Junga


Nie przypuszczałam, że tak szybko tam wrócę. A tymczasem pan przewodnik ze stronki "Warszawa na wyrywki" zaproponował spacer. Mnóstwo niesamowitych informacji. Warszawa jest pełna nieodkrytych tajemnic...
*Legenda głosi, że będąc brzemienną, tuż przed rozwiązaniem Anna zemdlała. Wezwany lekarz stwierdził zgon. Małżonek jednak nie mógł pogodzić się z odejściem ukochanej i kilka dni po pogrzebie nakazał otworzyć grób. W trumnie znalazł zwłoki żony tulącej martwego noworodka. Stąd na nagrobku kobieta wyłaniająca się spoza pękniętej płyty nagrobnej z dzieckiem w ramionach. Ale to tylko makabryczna legenda. Jak było naprawdę?...
Połów 18.11.2012