czwartek, stycznia 12, 2012

Słone bagna Półwyspu Zapata

Grobla. Po obu jej stronach błękitne rozlewiska porośnięte mangrowcami. A w tym wszystkim ptaki. Czaple, kaczki, flamingi, kormorany, ibisy, pelikany, orły, fregaty i co tam jeszcze... Raj ornitologa. Dla mnie za krótko, za szybko i za daleko. I za głośno. Warkot silnika samochodowego niewątpliwie wystraszał ptactwo. Wolałabym rowerkiem, ewentualnie łódką. Ale coś tam się udało. Nie do końca tak, jakbym chciała, ale jest ;)







Połów 7.12.2011

środa, stycznia 11, 2012

Z okna

Taki miałam widok z okna przez bez mała trzydzieści lat. A teraz widzę dźwigi, kafary, ciężarówki i rozoraną łąkę... Serce boli... Hałas. Ciężarówki nadciągają od szóstej rano. I smrodzą. Nie życzę nikomu być zatchniętym spalinami na dzieńdobry. Chociaż życzę - właścicielom Marvipolu, czyli dewelopera budującego ten gniot w rezerwacie. A po nocy żarówa oświetla mi cały pokój. Mogę czytać, gdybym o tej porze miała ochotę oszczędzać światło. Bażantów na wiosnę już nie będzie...


Łowiłam przez ostatnie dwa lata.

piątek, stycznia 06, 2012

Koniem, samochodem...

Transport. Czym kto może. W miastach królują stare samochody, bryczki i riksze rowerowe. Nie byliśmy w nowej Hawanie, a tam podobno można spotkać przecudnej urody autobusy miejskie na bazie ciągnika, tak zwane camello. Między miastami ludziska przemieszczają się złapanymi na stopa ciężarówkami. Funkcjonuje tam coś, co nazwaliśmy przystankiem autostopu. Zawiaduje nim urzędnik państwowy (w mundurze - a jakże ;), który zatrzymuje pojazd, dowiaduje się dokąd rzeczony podąża i pakuje doń podróżnych zmierzających w tym samym kierunku. Widzieliśmy też ludzi na poboczu, wymachujących wachlarzami banknotów - to tacy, którzy za wszelką cenę chcą pojechać i spieszy im się okrutnie. Na wsi natomiast spokojnie - konik, dwukółka, rower, a nawet osiołek :) Ewentualnie w woły...
























Połów między 28.11 a 11.12.2011

czwartek, stycznia 05, 2012

The (real) Caribbean

Morze Karaibskie. Zawsze chciałam tam dotrzeć. Może z sympatii do piratów. Nie tych prawdziwych, rzecz jasna. Tych z legendy. Tych romantycznych. Oczywiście żadna Czarna Perła na horyzoncie się nie pojawiła i Jack Sparrow też nie, ale zapamiętam na zawsze skoroświt w Bahia de Cochinos, gdy siedziałam na plaży i czekałam na wschód słońca. I czekałam, i czekałam... I zrobiło się jasno. Trochę się rozczarowałam, bo słońca nadal nie było, zatem poszłam wymienić obiektyw na krótszy i wróciłam zrealizować pomysł z palmą na tle morza. A wtedy słońce skorzystało z mojej krótkiej nieobecności i postanowiło pojawić się nad horyzontem. Prawie się spóźniłam :)







Połów 7.12.2011

poniedziałek, stycznia 02, 2012

Dzieciaki w cywilu












Hm... Na zdjęciach są prawie sami chłopcy. Nie wiem, co po szkole robią dziewczynki. Bo chłopaki - jak widać - piłka nożna, baseball (sport narodowy), latawce... I najmłodsi - słodkie maluchy :) Chociaż kilka zdjęć dziewczynkom po szkole też zrobiłam...
PS. Pierwsze zdjęcie, z tych powyżej, to lekcja WF-u, ale są bez mundurków ;)




Połów między 28.11 a 12.12.2011