sobota, października 07, 2006
poniedziałek, października 02, 2006
Wspomnienia z Wiednia VI (winnica na Węgrzech)

A tu kawałek tęczowego halo wokół słońca. Na zmianę pogody - i następnego dnia były przelotne deszcze.

Alejka między winoroślami.
Połów 17.09.2006. Następnego dnia rano na horyzoncie pojawił się facet z lornetką i strzelbą na plecach. Przyznam, że miałam stracha, bo rozbiliśmy się z namiotem zupełnie nielegalnie. Ale facet był bardzo miły - pogratulował wyboru miejsca - bo zaiste miejsce piękne - spokój, cisza i widok, jak z bajki - spotkanie z przyrodą. Spytaliśmy, po co mu ta flinta. Odparł, że teraz, kiedy winogrona dojrzewają sąsiedztwo Neusiedler See jest niejakim zagrożeniem dla zbiorów. Bo tam na tych mokradłach gniazdują ptaki, wielkie stada ptaków i winogrona są ich przysmakiem, więc facet od czasu do czasu strzela sobie w powietrze i odstrasza.
sobota, września 30, 2006
czwartek, września 28, 2006
środa, września 27, 2006
poniedziałek, września 25, 2006
niedziela, września 24, 2006
Ważki nieważki
sobota, września 23, 2006
Wspomnienia z Wiednia I

Niedzielne wczesne popołudnie. Wyszliśmy ze znakomitego koncertu. I naszym oczom ukazał się taki właśnie obrazek. Bardzo malowniczy pan z reklamówką (w której pewnie miał trochę ze swego dobytku) z kieliszkiem czerwonego wina w ręce. Zachwyciliśmy się. I z tego zachwytu pierwsze zdjęcie zdecydowanie nieostre; drugie zresztą też nie najlepszej jakości. Połów 17.09.2006.
poniedziałek, września 04, 2006
Potwór
wtorek, sierpnia 29, 2006
niedziela, sierpnia 20, 2006
Dziwne

Właśnie zaczynała się burza. Pomyślałam, że może w końcu uda mi się zrobić zdjęcia błyskawic. Nie mam pojęcia, jak to zrobić przy pomocy aparatu cyfrowego, więc metodą prób i błędów ustawiłam najdłuższy możliwy czas przesłony. Jak widać, wygląda to jakby zdjęcia były robione w biały dzień, a przecież już po dziewiątej i ciemno i deszczowo. Ale nie o to chodzi. Te dwa zdjęcia są pierwszymi, które zrobiłam. Chodzi mi o te czerwone błyski na pierwszym i tę mgłę na drugim. Być może są to odbłyski od książek z lakierowaną okładką, na których ustawiłam aparat, bo nie mam statywu. I zaznaczam, że nie paliłam papierosa w czasie robienia tych zdjęć. Zapaliłam zresztą później, chcąc uzyskać podobny efekt, ale nie udało się - na innych zdjęciach nic takiego nie ma. A może te zdjęcia nadają się do archiwum X? I ta mgła i czerwone błyski to jakaś materializująca się energia?wtorek, sierpnia 15, 2006
Poznajcie wstęgówkę
Wtorkowy poranek. Obudził mnie telefon. Jakaś reklama. Ale nie to jest najważniejsze. Podeszłam do aparatu, a wtem coś lotem błyskawicy rzuciło się do okna i zaczęło tłuc o szybę. Coś ogromnego. Tak z sześć do siedmiu centymetrów rozpiętych skrzydeł. Piękny kolorowy motyl nocy. Jeszcze nigdy go nie spotkałam. Może dlatego, że noc jest od spania, a nie oglądania ciem. Miotała się po całej powierzchni okna. A ja miotałam się za nią, koniecznie chcąc zrobić jej zdjęcie. Gadałam do niej: usiądź spokojnie, zapozuj - zrobię zdjęcie i wypuszczę cię. Nie specjalnie rozumiała, ale chyba w końcu się trochę zmęczyła i utrwaliłam te piękne kolory i wzory. Nie złożyła skrzydeł do końca i dlatego widać te jej pyszne brązy i pomarańcze. W atlasie motyli piszą, że wstęgówka pąsówka (Catocala nupta), bo to ona mnie odwiedziła, jest najbardziej pospolita ze wstęgówek czerwonej barwy. Występuje w lasach liściastych od Europy Zachodniej po Daleki Wschód. Można ją spotkać nad brzegami wód w wilgotnych lasach aż do wysokości 1000 m n.p.m. Przygoda skończyła się złapaniem motyla do słoika i wypuszczeniem na wolność. Pognała na otwartą przestrzeń jak strzała. I tyle ją widziałam :)



Połów dzisiejszy (15.08.06)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































