niedziela, września 23, 2012

Latające rowery

Zasadniczo poszłam oglądać "mydelniczki" na Agrykoli. Tylko po kilku godzinach stania na jednej nodze na kostce siana znudziło mi się. Tymczasem w parku pod Zamkiem Ujazdowskim się działo. Rewelacyjni młodzi ludzie na swych szalejących rowerach.













Połów dzisiejszy, 23.09.2012

sobota, września 15, 2012

Z drogi

Widoczki spotykane po drodze. Dlatego cieszę się, że mimo posiadania prawa jazdy nie jestem kierowcą ;)









Połów 5-9.09.2012

czwartek, września 13, 2012

Prawie po sezonie

Prawie, bo wraz z końcem wakacji rozpoczął się sezon dla emerytów. Teraz oni rządzą w nadmorskich kurortach :) Ale to taka dygresja, bo nie o tym, nie o tym...
Do jesiennych sztormów jeszcze chwilka (chciałabym to zobaczyć - sztormy, nie chwilkę), jednakowoż wiatr sprzyja wszystkim miłośnikom "wietrznych" sportów wodnych. A przy okazji Hotel Posejdon pięknie się prezentuje przy prawie pustej plaży w ciepłym świetle zachodzącego słoneczka ;)








Połów 7.09.2012

środa, września 12, 2012

Stilo i wrak niemieckiego okrętu











Mieliśmy problem z trafieniem do Stilo. W Sasinie przegapiliśmy drogowskaz. Gdy w końcu tam dotarliśmy było późne popołudnie. Chwila rozmowy z panem sprzedającym wejściówki do latarni i dowiedzieliśmy o wraku okrętu West Star, który od lat spoczywa opodal tuż przy brzegu. W tej chwili widać tylko dwa maszty, które upodobały sobie kormorany. Nie zastanawialiśmy się długo, tylko zaraz po zejściu ze szczytu latarni (gdzie wiatr zęby z korzeniami wyrywał) pognaliśmy obejrzeć wrak, w sensie maszty, z bliska. Droga prowadziła przez las, bagno i piaski, ale gdy osiągnęliśmy brzeg morza widok zatchnął nam dech w piersiach. Dosłownie, bo wiało niemiłosiernie ;) W drodze powrotnej spotkała mnie miła niespodzianka. Tylko mnie, bo reszta towarzystwa po prostu jej nie zauważyła. Z lasu przyglądała nam się sarna. Tylko już robiło się ciemno, zwłaszcza w lesie...
Połów 8.09.2012

Wydmy

Gdy obudziliśmy się o świtaniu wiało i lało. Niebo zasnute było jednostajnym szarym kirem po horyzont. Ale trzeba było coś zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem, skoro tylko w sprawie wydm do Łeby ściągnęliśmy. Już koło południa podjęliśmy męską decyzję. I to była bardzo dobra decyzja.














I bardzo dobrze, że padało, bo inaczej "burza piaskowa" skutecznie uniemożliwiłaby zobaczenie czegokolwiek, nie mówiąc już o robieniu zdjęć. 
Połów 7.09.2012