poniedziałek, stycznia 05, 2015

Początek stycznia nad Biebrzą i w okolicach

Pierwszy weekend stycznia. Dołączyłam do Wiewiórka. Wiało okrutnie. Przetaczały się śnieżyce. Czasem wychodziło słońce. Tylko zwierz nie dopisał. Nawet ptaszory gdzieś się pochowały. Ale i tak było super. Jak zawsze na Biebrzy :)















PS. Muszę dodać, że zgodnie z nową świecką tradycją w przeprawie przez Czerwone Bagno towarzyszył nam pies. Pies sąsiada. Nie wiemy, jak miał na imię; podejrzewamy, że pies, a nie psica (bo podnosił łapę przy potrzebie ;) i był tak cudny, że chętnie bym go zabrała. Pilnował nas, albo sam się pilnował, bo gdy tylko odkrył, że dom niedaleko, dał w długą i nawet "cześć" nie powiedział ;)





Ale sami przyznajcie: piękny :)
Połów 3-4.01.2015

poniedziałek, grudnia 29, 2014

Łazienki po zmroku

Po raz pierwszy w życiu byłam w Łazienkach w nocy. W zimie to nie problem. Ale zawsze odkąd pamiętam park był otwarty do zmroku. Więc trza korzystać z okazji :)









Dwa ostatnie zdjęcia z Agrykoli. Śnieg trochę padał :)
Połów 29.12.2014

piątek, grudnia 26, 2014

Świąteczny wieczorny spacer




 
Wyciągnęłam Hankę i brata na spacer do Wilanowa. Tylko nie przypuszczałam, że pół Warszawy na ten sam pomysł wpadnie...
Połów 26.12.2014

wtorek, grudnia 02, 2014

Albania - ludzie

















Sporo zdjęć z jadącego samochodu, ale to na drogach spotykało się ludzi z osiołkami. 
No i brakuje pasterza przeprowadzającego owce przez rzekę w Beracie - to zdjęcie po prostu nie powstało.
Połów 1-12.09.2014

wtorek, listopada 25, 2014

A co ty tam masz?

 
Mimo słabej pogody wybrałyśmy się do Łazienek. Właśnie po to, by uwiecznić wiewiórki wspinające się po człowiekach.
I mamy to :)
Połów 25.11.2014

niedziela, listopada 23, 2014

Plamy na słońcu

Podobno jakieś burze słoneczne szaleją. A NASA na początek grudnia przewiduje kilkudniowe całkowite zaćmienie słońca. To znaczy zapylenie. Pyłem kosmicznym. No jestem ciekawa. Już sobie wyobraziłam scenę z "Faraona". Ale współcześnie. Tia... Ok, chciałam dokładnie opisać, ale autocenzura mi się włączyła. I tak wiadomo, o co kaman. Każdy "Faraona" widział i scenę z zaćmieniem słońca pamięta.
A z rana mgła stolycę opadła.
Jak to jest, że latem i o czwartej rano gotowa jestem buty (w sensie kalosze) zakładać i nad Jeziorko lecieć, a późnojesienną porą i pół do ósmej to za wcześnie? Chyba, że w jakichś Bieszczadach albo nad Biebrzą mgły poranne mnie nawiedzą. Ale we własnym łóżku? Never in my life ;) Zatem dziś też za wcześnie i tylko z balkonu parę fotek. Ale za to wypatrzyłam jakieś fafluny na zamglonej tarczy słonecznej. Na nie zamglonej pewnie bym nic nie zobaczyła, bo wiadomo - nikt nie daje rady prosto w słońce, nawet w okularach. I proszę mi nie sugerować, że mam brudną matrycę, bo mam i paprochy na matrycy są stacjonarne, a tarcza słoneczna w każdym kadrze gdzie indziej i te fafluny razem z nią, Więc musi plamy na słońcu. Może powinnam te zdjęcia NASA udostępnić? Tymczasem udostępniam na blogu. A jak agencji się zechce,  to sama do mnie zapuka ;)
Voila!





Połów 23.11.2014